Spacerując po sklepie ze zdrową żywnością, moją uwagę przykuł suplement z napisem „Lecytyna” i opisem: „Lecytyna sojowa – pożywienie dla mózgu, serca i wątroby”. Zastanowiłam się przez chwilę, bo przypomniałam sobie: to właśnie ten sekretny składnik, który babcia dodawała do śniadań i z uśmiechem mawiała – to sekret dobrej pamięci i silnego serca (zawsze to powtarzała). Wtedy tylko uśmiechnęłam się krzywo i pomyślałam sobie coś pod nosem. W końcu babcie mają swoje sekretne przepisy – od domowych maści po herbaty, które leczą wszystko (szkoda, że nie złamane serce). Chociaż to nie było wczoraj, wiem, że babcia naprawdę znała imiona moich kolegów z klasy, nawet gdy ja zapomniałam już nawet, gdzie właśnie położyłam klucze. Właśnie dlatego postanowiłam sprawdzić, czy jest on naprawdę potrzebny, czy też jest to tylko kolejny gadżet. Lecytyna, jak się przekonałam, to nie tylko jakiś suplement z reklamy, ale niezbędny składnik każdej komórki w naszym organizmie. Stanowi podstawę błon komórkowych i dba o ich elastyczność oraz funkcjonalność. W gruncie rzeczy jest architektem naszych komórek. A gdzie się występuje? Znajduje się na przykład w mózgu, mięśniach, wątrobie – krótko