Witamina C jest prawdopodobnie najbardziej znaną i najczęściej stosowaną witaminą. Od dzieciństwa nasze mamy podają nam w zimie musujące Celaskon, abyśmy byli odporni na przeziębienia i grypę. I chociaż najnowsze badania podważają to wszystko, tzn. nie ma badań, które bezpośrednio potwierdzałyby, że witamina C chroni przed grypą i przeziębieniem, istnieją fakty, których nie można podważyć.

Podczas długich rejsów marynarze często chorowali na szkorbut. Ich dziąsła krwawiły, zęby wypadały, a rany trudno się goiły. W wyniku monotonnej i ubogiej diety (solone mięso i twardy chleb) brakowało im ważnych substancji, zwłaszcza witaminy C. Znajduje się ona głównie w owocach (porzeczki, owoce dzikiej róży, kiwi, owoce cytrusowe...), ale także w niektórych warzywach: kalafiorze, papryce, kapuście, ziemniakach. I to właśnie ziemniaki stały się wybawieniem żeglarzy. Są trwałe, zawierają witaminę C i nie było problemu z ich transportem na statkach. Dziś to zabawne, ale dopiero w 1934 roku zaczęto sprzedawać pierwszą zsyntetyzowaną (wyprodukowaną) witaminę C.
Ciekawostką jest fakt, że wszystkie zwierzęta i rośliny (jest tylko kilka wyjątków) mogą syntetyzować własną witaminę C (np. zwykła koza domowa do 14 g dziennie). Ludzie jednak jej potrzebują i dlatego muszą pozyskiwać witaminę C ze źródeł zewnętrznych. W dzisiejszych czasach, przy wystarczającej ilości pożywienia, witaminy C nie może zabraknąć dla nikogo. Mimo to kupuje i przyjmuje miód w zwiększonych ilościach. Jest ku temu wiele dobrych powodów;
Witamina C (kwas askorbinowy) jest bardzo ważna w regulacji metabolizmu, wspomaga przede wszystkim wchłanianie żelaza, utrzymanie wytrzymałości naczyń krwionośnych, stymuluje produkcję białych krwinek, rozwój kości, zębów i chrząstek, wspomaga wzrost... Nic dziwnego, że nasze mamy podawały nam ją obficie w młodości. Co więcej, nawet jeśli przesadzali, nie przedawkujesz go, ponieważ nadmiar jest wydalany z moczem. Jednym z niewielu skutków ubocznych jest możliwość zatkania naczyń krwionośnych, jeśli jest go zbyt dużo (ponieważ witamina C wzmacnia ich ściany). W takim przypadku należy zmniejszyć dzienną dawkę z zalecanych 90/75 mg do 40 mg.
Z witaminą C wiążą się niemal cudowne historie o jej działaniu, np. w leczeniu raka. Istnieje ponad 2200 badań dotyczących jej działania. Chociaż lekarze uważają jego wpływ na leczenie raka za mit, prawdą jest, że w onkologii witamina C jest rzeczywiście stosowana w niektórych przypadkach. Najbardziej znana jest historia amerykańskiego fizyka i chemika Linusa Paulinga. W 1954 roku otrzymał on Nagrodę Nobla za badania nad wiązaniami chemicznymi. W 1962 roku otrzymał Nagrodę Nobla za pokój (protestował przeciwko naziemnym testom jądrowym), współpracował z Oppenheimerem, chociaż jako pacyfista odrzucił pracę nad bombą atomową, a wręcz przeciwnie, dołączył do jej przeciwników wraz z Einsteinem. Dlaczego o nim mówimy? Stał się bowiem propagatorem ekstremalnych dawek witaminy C.

W 1966 roku biochemik Irwin Stone opublikował koncepcję ekstremalnych dawek witaminy C (kilka gramów dziennie) w celu zapobiegania przeziębieniom. Pauling nawiązał następnie współpracę z brytyjskim onkologiem Ewanem Cameronem i wspólnie napisali wiele książek (np. Rak i witamina C), w których promowali podawanie dużych dawek witaminy C bezpośrednio dożylnie. Sam przyjmował 3 g dziennie, a pod koniec nawet 18 g! W 1973 roku współzałożył Linus Pauling Institute, gdzie zajmował się również badaniem działania witaminy C. Pomimo ogromnych sukcesów w ciągu całego życia i dwóch nagród Nobla, za badania nad witaminą C uznano go za szarlatana i oszusta, a wiele odniesień do jego prac zostało usuniętych z Internetu.
Zostawmy konspiracje, zalecana dzienna dawka witaminy C wynosi 90 g dla mężczyzn i 75 g dla kobiet. Istnieje wielu renomowanych sprzedawców, u których można kupić wysokiej jakości witaminę C w kapsułkach bezpiecznych dla zdrowia.